Ciągle czekam na tą jedną chwilę... Chwilę szczęścia.
«  Styczeń 2012  »
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031 

dlaczego...

21:09,25 wrzesień 2009 ..   Komentowano 1  razy .. Link
Dlaczego ciągle płacze mając Ciebie?
Dlaczego moje oczy sa znów pełne łez, a życie jakby usuwało sie spod nóg?
Dlaczego ciągle czuję cierpienie i ból w eterze?
Dlaczego tak ciągle jest?
Dlaczego ciągle płaczę po nocach, gdy Ty jesteś a raczej Ciebie nie ma?
Dlaczego to kolejna noc, gdy łza po łzie spływa po mym lodowatym policzku?
Dlaczego tak ciągle jest?
Dlaczego to się nie zmienia?
No dlaczego????
Dlaczego znów się wszystko sypie?
Dlaczego znów ja się sypię?


Tak samo szczęśliwi jak oni razem- czy to możliwe??

21:12,12 wrzesień 2009 ..   Komentowano 0  razy .. Link
Uśmiech na twarzy drugiej osoby, sprawia, ze sami się uśmiechamy. Jak słuchamy o radości bliskiej nam osoby, to sami czujemy się lepiej, wiedząc, że osoba którą kochamy jest szczęśliwa. Choć za tym czasem kryje się odrobina zazdrości i zastanowienia, czy my sami dajemy tej drugiej, kochanej osobie tyle samo radości i zadowolenia. To mimo tego, bardzo się cieszymy. Cieszymy wraz z nim. A dzięki temu sami czujemy sie lepiej. Czujemy, że jesteśmy częścią tej drugiej osoby, bo ona chce sie z nami tym, tą swoją radością podzielić. A my razem też możemy tak samo być radośni, a więc tak samo szczęśliwi.

Dziś spędzili cały dzień razem. To z pewnością był dzień cudownego szczęścia i olbrzymiej radości w Jego domu, w Jego duszy, a przede wszystkim w Jego sercu. Ta miłość się wyczuwa, bo to miłość nie znająca granic, bo to miłość największa- miłość ojcowska. Mnie chyba tak ojciec nigdy nie kochał, ale co do tego nie mogę mieć pewności, bo kiedyś to tylko ja siadałam mu na kolanach i to ja byłam Niuńcią taty. Dziś tylko słyszę, że sie wymądrzam, że mam nie pyskować, bo jak na razię to u niego mieszkam....
Zastanawiam sie, czy jesli będziemy mieć dzieci, to tak samo będzie je kochał. Pewnie tak...


???

17:35,30 sierpień 2009 ..   Komentowano 1  razy .. Link
...ostatnio wiele płakałam, smuciłam się, rezygnowałam z siebie, z mojego życia. Rozumiałam, że tak być nie może, już nawet postanowiłam zmienić swoje nastawienie, za sprawa rozmowy z Kochasiem. I było ok, było chwile ok, po czym znów się coś działo, ja się rozklejałam i miałam dość wszystkiego...Znów pragnęłam zniknąć w niebyt ludzkości...
A jak jest teraz??

Teraz siedzę przed kompem pisząc to, słuchając czegoś tam, co nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia co za utwory lecą. Wiem wiem...nie powinnam się tak dołować moimi osobistymi porażkami, przecież są rzeczy które są moimi osiągnięciami, dobrymi osiągnięciami. Lecz mimo tego wszystkiego tak na prawdę czuję się źle sama z sobą, źle z moim otoczeniem. Coraz bardziej pragnę samotności, której nie mogę niestety sobie zafundować.

Przede mną teraz będzie ciężki okres, okres intensywnej nauki. No, bo poprawa matury z biologi, nauka bierząca, plus powtórki(nauka) do egzaminu zawodowego. Dodatkowo jeszcze egzamin na prawo jazdy i bierzące obowiązki domowe......
Boże, dlaczego???
Jak ja mam sobie dać z tym wszystkim radę, skoro moja samoocena i wiara w siebie tak nisko upadła? Jak ją podnieść? A może ktoś powiesi mnie na sznurku do prania na klamerkach i wówczas ona wzrośnie?

Musze wziąść się w garść, ale coraz częściej wydaje mi się to apsolutnie nie możliwe, choć przecież kiedyś tak nie było. Kiedyś potrafiłam się śmiać z blaskiem w oczach. Kiedyś potrafiłam podnieść się po upadku. Dziś już nie potrafię. Dziś już tylko łzy i smutek. Dziś już nie potrafię się podnieść.



Łza

21:54,27 sierpień 2009 ..   Komentowano 0  razy .. Link
Przychodzi czasem dzień cały we łzach
od płaczu moknie dom, łzy stukają w dach
w morzu łez topi się świat
i tonę ja .

Pod taflą morza mam zamek ze szkła,
tam czeka na mnie żal, co na sercu gra
czasami lubię ten ton
czysty jak łza...

I wtedy w morze wypływam
tonę cała we łzach
smutek ukrywam
w moim zamku ze szkła
. . .


Moja kochana złośliwa sis

19:25,17 sierpień 2009 ..   Komentowano 0  razy .. Link
Czas po pielgrzymkowy to trudny czas powrotu do szarej rzeczywistości. Teraz ciężko jest wrócić do normalnego trybu życia, normalnych myśli...
Mój wewnętrzny niepokój został niejako opanowany po rozmowie z Kochasiem i powiedzmy, ze jest ok. Choć tak na prawdę nic nie jest ok. Ciągle się czepiają, w szczególności sis. Denerwują mnie jej docinki, ciągłe zaczepki, komentarze i wymyślanie rzeczy nie stworzonych. Mam już tego serdecznie dość i cokolwiek powie złego w moją stronę, ja od razu z podniesionym tonem głosu jej odpowiadam(typowe darcie kotów). Ja nie potrafię zrozumieć jej toku myślenia i tego zachowania. No bo bez przesady, o co jej chodzi?? Czy faktycznie się martwi, czy raczej tak jak twierdzi Darek jest zazdrosna, ze mam kogoś, a ona zostaje w tym momencie sama i w dodatku mam kogoś starszego(dużo starszego). A może jedno łączy się z drugim. Choć ja zawsze uważałam, że ona wszystko robi na złość, a nie z siostrzanej miłości. Bynajmniej ona nigdy miłości nie potrafiła pokazać. Zawsze trzymała wszystkich na dystans, była zgryźliwa, (można powiedzieć) zachłanna i najmądrzejsza.

Ona się nie wyprowadzi z domu, to jest pewne. Ale tak dłużej nie da się żyć z nią pod jednym dachem, no bo ciągle wysłuchuje się złego na swój temat, ciągle się mnie(przede wszystkim mnie, a w drugiej kolejności jest młody) czepia......

Boże daj mi siłę się bronić, nie krzywdząc innych, nie krzywdząc jej.




Pielgryzmka 2009

14:45,14 sierpień 2009 ..   Komentowano 0  razy .. Link
Dziś rano wróciłam  z drogi pielgrzymowania na Jasną Górę pośród łąk, lasów, pól, a także ludzi i zgiełku miasta. Naszemu maszerowaniu towarzyszyła modlitwa, skupienie, milczenie, śpiew. Jednym słowem coś dla ciała a w szczególności dla duszy...

Niestety czas ten minął bardzo prędko, mogę z ręką na sercu powiedzieć ZA PRĘDKO!!!

W tym czasie towarzyszyło mi tysiące myśli czasem bardzo sprzecznych rozrywające dusze mą od środka. Co dalej ze mną, z moim życiem?Teraz muszę wszystko sobie poukładać, wyciągnąć jakieś wnioski(tylko jakie :( ), no i może zacząć coś z tego realizować. Jak wyjdzie to się okaże(choć pewnie strach i obawa będzie większa niż działanie). Ale mimo wszystko i wbrew wszystkiemu nie zrezygnuję z mojego życia. Bo chcę żyć, a przed stopami cały świat do przekroczenia mam....

Czy sięgnę nieba, czy sięgnę do dna, wszystko do przeżycia jest....


Nie musisz...

20:08, 3 sierpień 2009 ..   Komentowano 0  razy .. Link

Nie musisz udawać, że jesteś silny,

nie musisz mówić, że wszystko jest dobrze,
nie martw się tym, co pomyślą inni,
jeśli musisz, płacz -
to dobrze wypłakać łzy do końca
(tylko wtedy wróci uśmiech)

P.Coelho


Po co mi to było

13:18, 1 sierpień 2009 ..   Komentowano 0  razy .. Link
Jest mi źle, smutno i płakać mi się bardzo chce. Dzisiejsza jazda poszła mi fatalnie. Teraz może się usprawiedliwię, ale chyba faktycznie jest mi źle, źle się czuję, a moja odporność jest znacznie obniżona poniżej przeciętnej. Dzisiejsza moja jazda, to normalnie trauma. Najchętniej już chciałam zatrzymać się i wysiąść z samochodu i nie siedzieć już za kierownicą. Chyba zrezynuję z tego mojego życiowego zadania. W sumie to zostały mi tylko 4 godziny do wyjeżdżenia ale chyba naprawdę ja się nie nadaję na bycie kierowcą. Po co mi to!!

po co pytam skoro i tak nie znajduję odpowiedzi

11:19,28 lipiec 2009 ..   Komentowano 0  razy .. Link
Zawieszona w próżni, a może gdzieś w powietrzu. Zawieszona- wiedząca, choć tak na prawdę nie wiedząca czego chce. Istniejąca, a tak na prawdę chyba żyjąca w innym świecie. Dzień za dniem mija, dzisiejszy podobny do wczorajszego i taki sam jak jutrzejszy. Czy tak powinno wyglądać nasze życie?? Czy powinniśmy tylko istnieć na ziemi, czy może wręcz przeciwnie istnieć i żyć dla kogoś, a tym samym dla siebie? Chcemy żyć intensywnie, chwytając każdą chwilę, nawet tą najbardziej ulotną. W rzeczywistości nie robimy nic. Myślimy, planujemy, a tak w ogóle żyjemy w świecie marzeń, a nie rzeczywistości. Jak coś jest nie tak jak pierwotnie planujemy, czy zakładamy, to wówczas rozpacz i wyrzucanie sobie wszystkiego co było nie tak.....Tylko po co to wszystko??? Wystarczy po prostu żyć.

Może to wszystko przez tęsknotę, może zwątpienie w słuszność sprawy, a może nie możność zrobienia czegoś innego. Z pewnością coś jest przyczyną mojego dzisiejszego natłoku myśli, w sumie to od wczoraj....




jak ten czas leci

20:06,24 lipiec 2009 ..   Komentowano 1  razy .. Link
Od mojej ostatniej wizyty tutaj minęły niemal wieki. Przez ten okres działo się bardzooooo wiele w mym życiu, w mej osobie, w moim otoczeniu. Aby to opisać brakło by wieczora. To też powiem tylko tyle: jak na razie jestem z Darkiem, wytrzymujemy z sobą. Spędziliśmy tydzień wspólnych wakacji, to był cudowny czas. A teraz sobie żyjemy razem, lecz osobno. Jestem w trakcie odbywania praktyki w aptece szpitalnej(zostało już niewiele tego).

W tym roku nie zobaczę już morza, bo nie będzie kiedy tam jechać, a to wielka szkoda. Troszkę mi jest żal, jak słucham mojej siostry, że ma świetną pogodę, kąpie się w morzu i wróci zjarana(opalona)...Kurcze ja też tak chcę. No ale coś kosztem czegoś. W życiu należy dokonywać wyborów. Wybrałam wakacje z Kochasiem, a nie morze, piasek, muszelki i plażę.

Teraz przedemną chwila wolnego, potem czas wyruszyć w drogę pielgrzyma. Niestety bez Ewki, no ale co poradzić. To będzie ważny czas dla mnie, nie tylko pod względem sił, ale i też pod względem umysłu i tego co w nim siedzi....
A potem to już przyjdzie czas na szkołę i znów nauka....


{ Poprzednia strona } { Strona 1 z 14 } { Następna strona }
Forum, Protetyka